niedziela, 4 października 2015

Mała odmiana

Tym razem na trochę inny temat niż szydełko czy rękodzieło ;) Tym razem kilka słów o górach, czyli mojej pasji równie silnej jak rękodzieło. Otóż zdobyłam szczyt Baraniej Góry o wschodzie słońca. Góra niby nie zbyt wysoka bo 1220m.n.p.m ale jednak trzeba się tam wdrapać, oczywiście po ciemku szlakiem prowadzącym przez las. Dla śpiocha wstanie o 3:00 na ranem stanowi nie lada wyzwanie ale jakoś dałam rady ;) po czym o 3:40 wraz z znajomymi ruszyliśmy w stronę Wisły Czarnego, a dalej już pieszo niebieskim szlakiem wzdłuż potoka Biała Wisełka uzbrojeni w latarki. W połowie szlaku jest taka "budowla" przypominająca trochę większą budke, zatrzymaliśmy się tam na jakieś pół godziny na "trochę" wcześniejsze śniadanie było parę minut po 5 rano. Po śniadaniu na szlaku ruszyliśmy dalej. Kiedy dotarliśmy na szczyt zaczynało być wiać delikatną, ledwie widoczną poświatę wschodzącego słońca, ale o tej porze najbardziej mnie urzekł widok oświetlonych miast. Mnóstwo maleńkich świecących punktów widzianych z "lotu ptaka" to trochę za dużo powiedziane ale jednak z góry. Dalej zdobyliśmy wieżę widokową z której był jeszcze lepszy widok na rozpoczynający się wschód słońca. Pomimo niemal huraganowego, lodowato zimnego wiatru potęgującego odczucie zimna, a i tak już było dość zimno. Gdy wychodziłam z domu zdziwiłam się że w październiku po tych chłodach może być tak ciepła noc, było 13 stopni, a na szczycie zaledwie 2 i ten wiatr... ale mimo wszystko dotrwaliśmy do końca :) Czwarty raz szłam na wschód słońca w góry i jak do tej pory nie miałam szczęścia do pogody, prędzej lub później przychodziła mgła i żadnych widoków, a tym razem się udało :) widoczność idealna, a obraz wstającego słońca, wychodzącego zza Babiej Góry urzekł wszystkich. W życiu nie widziałam piękniejszego widoku. Niespełna 2 miesiące temu, gdy zdobyłam Babią Górę myślałam, że z niej to są piękne widoki, i owszem są, ale wschód słońca wyłaniającego się zza niej z perspektywy Baraniej Góry nie ma sobie równych :) wiem, że wstać tak wcześnie nie jest łatwo, że zorganizować ekipę też nie jest proste, wiem że można mieć milion wymówek i powodów aby nie iść ale jeśli ma ktoś możliwość to zachęcam, żeby chociaż raz w życiu to przeżyć. Świt w górach to magiczne chwile których zdjęcia nie oddają ani i jednej dziesiątej ;)