Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje-pisanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje-pisanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2017

Wena- jak jej nie stracić

Czasem wena po prostu gdzieś ucieka ie wiadomo kiedy i gdzie. Jak temu zapobiec? Oczywiście na pewne rzeczy nie mamy wpływu, jak chociażby pogoda, ale z wieloma innymi da się wiele zrobić.

1. Kilka projektów na raz- tutaj zdania są podzielone. Jedni mówią, że to prowadzi do powiększania stosu rzeczy nigdy nie dokończonych i faktycznie coś w tym jest, ale jest też druga strona medalu. Robiąc kilka rzeczy na raz, kiedy czasowo stracisz cierpliwość do jednej to masz jeszcze pozostałe :)

2. Inna technika- to poniekąd łączy się z wcześniejszym punktem. Kiedy robisz prace w różnych technikach trudno o monotonię, kiedy każda technika wymaga innych umiejętności. Czasem też warto na jakiś czas zostawić znajome techniki i spróbować zupełnie innej.

3. Przerwa od rękodzieła- tak wiem, dla części rękodzielników to jest w ogóle nie do pojęcia, ale kiedy czasem taka przerwa jest wymuszona przez chociażby nawał obowiązków, to kiedy się wraca, to wraca się z niejednokrotnie całkowicie innymi, ciekawymi pomysłami

4. Inspiracje- gdy brak pomysły na nowe projekty oczywiście najłatwiej przeglądać w internecie to co robią inni, albo popatrzeć jak powstają słynne koronki koniakowskie. One są robione bez schematów, a ludzie którzy je robią inspirują się naturą

5. Rękodzieło w podróży- co roku kiedy jadę na obóz zabieram z sobą szydełko lub aktualny projekt który mam zaczęty. Nie dlatego, żeby potem wypełnić nim czas, tylko jadąc kilka godzin lub jeszcze dłużej pociągiem, można sporo zrobić. Tutaj (kilk) możecie przeczytać, co pisałam o zaletach tworzenia nocą w pociągu ;)

6. Stopniowanie trudności- nie ma sensu porywać się od razu na szalenie trudne projekty, bo znacznie większe prawdopodobieństwo jest że się zniechęcisz szybciej niż skończysz. Rękodzieło to ciągły rozwój, zacznij od prostych rzeczy i stopniuj trudność wraz z wzrostem umiejętności.

7. Twórczy bałagan- to jest kwestia bardzo indywidualna, chociaż większość znanych mi rękodzielników preferuje właśnie opcję twórczego bałaganu. Kiedy robię na szydełku wszystkie potrzebne rzeczy pakuję do filcowego koszyczka i nawet zbytnio nie widać, że coś mam rozłożone, ale kiedy zaczynam haft krzyżykowy to muszę mieć muliny ładnie rozłożone, żeby ciągle nie szukać potrzebnego koloru, dlatego nie ma sensu tego rozkładać tylko na kolka minut ;)

8. Otoczenie- zimą nie ma dużego wyboru, ale latem rozkładam za domem hamak i to moje ulubione miejsce dla twórczej pracy.

9. Odskocznia- kiedy mimo wszystko brak Ci sił do tworzenia znajdź coś innego, jakąś odskocznię. Ja lubię jeździć na rowerze, odkrywać miejsca w których jeszcze nie byłam, albo próbować sił w nowych dyscyplinach sportu. Taką odskocznią może być wszystko co sprawia radość.

10. Zwróć uwagę na swój nastrój- jeśli jesteś zdenerwowana, miałaś ciężki dzień to raczej będzie ciężko wymyślać nowe projekty, w takim dniu lepiej skupić się na tym co już zaczęte.

11. Narzędzia pracy- to bardzo ważny punkt, o narzędzia pracy trzeba dbać i organizować sobie ich rozkład tak, aby mieć łatwy dostęp do tych najpotrzebniejszych. Narzędzia źle zorganizowane lub w kiepskim stanie potrafią skutecznie odebrać wszelkie chęci.

12. Czasoogarniacz- bardzo przydatne narzędzie szczególnie kiedy robi się rzeczy na zamówienie, chociaż w takim tworzeniu tylko dla siebie też się przydaje. Obiecuję, kiedyś Wam pokażę jak wygląda mój :)

13. Rozwój- w rękodziele raczej ciężko stać w miejscu, nawet zajmując się tylko jedną techniką można nią stały rozwój to podstawa

14. Udział w wydarzeniach- tam poznajesz nowych ludzi, tam uczysz się najwięcej

15. Stan fizyczny- zwróć uwagę czy odpowiednio dużo pijesz wody, czy się wysypiasz, przemęczonemu człowiekowi ciężko być twórczym. Idź na spacer, dotleń się, odpocznij i nie pracuj pod presją :)

16. Nic na siłę- jeśli mimo wszystko nadal Twoja wena nie chce wrócić, to nic na siłę, w końcu wróci :)


piątek, 30 grudnia 2016

Podsumowanie 2016 roku

Witajcie, jak zapewne zauważyliście od niemal miesiąca nic się tutaj nie pojawiało. Niestety świat nie kończy się tylko na rękodziele. 
Zacznę od rękodzielniczej strony tego roku. Największymi projektami z których jestem najbardziej zadowolona to sweter kwadratowiec (klik) oraz to jak go zszyć, osiągnęłam ponad 100 wpisów na blogu (klik), próbowałam nowych technik, filcu (klikklik), quillingu (klik), oraz powróciłam do haftu krzyżykowego (klik), pokazałam Wam moją pracownię (klik) która już zdążyła się od tego czasu znowu zmienić :) Zrobiłam dwa kocyki niemowlęce (klikklik). Zrobiłam to co już od minionego roku bardzo chciałam, czyli zimowy komplet (klik), a przede wszystkim udało mi się spotkać (klik) z Anią z bloga Wyszydełkowana (kilk).


Poza rękodziełem najważniejsze to chyba było zrobienie w końcu prawa jazdy, można ciągle czekać na odpowiedni moment i on nigdy nie przyjdzie. Jak się czegoś chce to trzeba do tego dążyć.
Druga ważna decyzja to wybór dalszej edukacji po zakończeniu technikum. Całkowita zmiana kierunku okazała się bardzo trafna :) W tym roku udało mi się też utrzymać "tradycję" to złe określenie ale zwyczaj może będzie lepsze, corocznego wyjścia na wschód słońca w góry. Tym razem była to tylko Czantoria, ale widoki i tak piękne.






Różna niespodzianki zawsze się zdarzają, ale gdyby wszystko było idealnie zaplanowane, to byłoby chyba trochę monotonne ;)

A Wam jak minął ten rok?

piątek, 9 grudnia 2016

Blogowanie przy choince- wieczory

Dzisiejszy wpis powstał w ramach projektu "Blogowanie przy choince" (klik), Pauliny Grochowskiej z bloga Oli-Loli New Life (klik).


Do świąt zostało jeszcze trochę czasu, dlatego w tym wpisie będą bardziej pomysły, niż konkretne rzeczy.
Cały dzień szybko mija, zawsze jest coś do zrobienia, coś do załatwienia, nigdy nie ma czasu tyle ile by się go chciało, dlatego długie zimowe wieczory są idealne na przygotowania do świąt.
U mnie zdecydowana większość ozdób świątecznych powstaje w... moim pokoju ;) Tak, staram się nie kupować nic nie wartych ozdób "made in China" które na następny rok nadają się tylko do wyrzucania. Te własnoręcznie zrobione są znacznie bardziej trwałe.
Jan na razie najwięcej robię szydełkowych, aniołki, gwiazdki, co tylko przyjdzie mi do głowy. W tym roku jak na razie mam ich niewiele, ale z poprzednich lat też trochę zostało.



Aniołek i srebrne gwiazdki zrobiłam z białej Kaji20 i równolegle cieniutki srebrny kordonek, złotą gwiazdkę tak samo tylko dołożyłam złoty kordonek, a brązową z kordonku Maxi który dostałam od Ani z bloga Wyszydelkowana.pl (klik). Do wykonania wszystkich użyłam szydełka 1,5 mm. 
Wieczory, to chwile kiedy po całym dniu czas zaczyna płynąć jakby nieco wolniej. To dobry moment na pieczenie świątecznych ciasteczek. Moje jak na razie nie są wykończone, bo to zostawiam na koniec, kiedy już "brudna" część jest zakończona.




Na końcu warto zadbać o to, żeby święta były w nastrojowej atmosferze. Drobne ozdoby najlepiej wymyślać samemu, gdyż takie są niepowtarzalne.


Świeczka w skorce mandarynki, to dosłownie chwila, a roznosi się wspaniały aromat. wystarczy ściąć górę mandarynki, wyciągnąć środek, podgrzewacz wyciągnąć z metalowej osłonki i stopić trochę parafiny i innej świeczki. Płynną parafinę wlewamy do skórki z mandarynki, do tego wkładamy podgrzewacz, chwile czekamy aż wszystko zastygnie i gotowe :)


Kto powiedział, że lampki choinkowe, nadają się tylko na choinkę? Mają wiele innych zastosowań ;) Jak je wykorzystacie zależy tylko od Was. Mój pokój jest na poddaszu i są w nim dwa dość ciekawe słupki. Obite panelami w ciągu roku wyglądają po prostu fajnie, ale gdy zbliżają się święta, zamieniają się w Bożonarodzeniowe ozdoby :) Owijam je lampkami choinkowymi, zajmuje to dosłownie chwilę, a wprowadzają atmosferę świąt.


Lampiony, bombki, czasem trzeba niewiele, aby dużo zdziałać.


Jako rękodzielniczka nie mogłam przegapić takiego dodatku jak świąteczne kolczyki w kształcie płatka śniegu. Zrobiłam je z tego samego cieniutkiego kordonka który dokładałam do gwiazdek szydełkiem 1 mm.

A Wy jak spędzacie przedświąteczne wieczory? jak wyglądają Wasze przygotowania do świąt Bożego Narodzenia?

W późniejszych wpisach będę pokazywać dalsze świąteczne rękodzielnicze dekoracje :)

piątek, 18 listopada 2016

Zimowy komplet

Dzisiejszy post będzie nieco inny i dłuższy od pozostałych i będzie w nim więcej zdjęć :) 
Robiąc ten komplet, między czasie nadal pracuję nad obrazem o którym pisałam w poprzednim poście (klik), więc nie przybywało tego jakoś bardzo szybko, ale przed zimowymi chłodami zdążyłam. Całość tak wygląda



W pierwszej kolejności zaczęłam robić chustę, dlatego, że wymagała najwięcej czasu.


Jest zrobiona według wzoru granny square. Wybrałam właśnie jego, gdyż jest bardzo prosty, przez co nie wymaga całkowitego skupienia uwagi, idealny wzór na długi jesienny wieczór przy filmie :) a zarazem jest bardzo wdzięczny.


Najdłuższa krawędź ma 130 cm a szerokość 58 cm. Do jej wykonania użyłam szydełka 4 mm.


Jako drugi element robiłam rękawiczki.


Nie chciałam, żeby miały jakieś ażurki, więc część dłoniową zrobiłam słupkami, szydełkiem 4,5 mm, a kciuk półsłupkami nawijanymi, szydełkiem 4 mm.


Zdjęcie tego dobrze nie oddaje, ale w rzeczywistości mają lekko falowany brzeg, co uzyskałam poprzez to, że każdy kolejny rząd rozpoczynałam, nie tradycyjnie oczkami łańcuszka, a figurą składającą się z jednego oczka łańcuszka, słupka wbitego w ostatni słupek poprzedniego rzędu i jeszcze jednego oczka łańcuszka.


Na końcu zrobiłam czapkę. Początkowych kilka rzędów jako imitację ściągacza zrobiłam półsłupkami nawijanymi, dalej kontynuowałam zwykłymi słupkami. W miarę wydłużania się jej, nie odejmowałam oczek, dopiero kiedy osiągnęłam zamierzoną długość, przewlekłam włóczkę przez wszystkie oczka i ściągnęłam, przez co uzyskałam tzw. przedłużony tył. Na koniec zrobiłam i wszyłam pompon.


A całość tak się prezentuje


Przez cały czas, celowo nie wspomniałam o włóczce z której zrobiłam mój komplet, gdyż teraz chcę się na niej skupić.
Całość jest zrobiona z Himalaya Angel. Nazwa nie jest przypadkowa, bo włóczka jest faktycznie bardzo miękka i ciepła. 64% to wełna typu akryl, czyli wełna tak obrobiona, aby była mięciutka i nie gryzła, a 36% to poliamid.
Efekt dwóch kolorów przenikających się uzyskałam przerabiając na raz białą i szarą włóczkę.
Na ogół prace robione ręcznie wolę prać w rękach, nawet jeśli na banderoli włóczki pisze, że można prać w pralce, ale tym razem zrobiłam wyjątek i wyprałam cały komplet w pralce, na programie wełna. Jedyne co się stało z włóczką, to oczka się wyrównały, czyli bardzo pozytywny efekt.
Ogólnie włóczka bardzo przyjemna w pracy, nie haczy o szydełko, nie rozwarstwia się. W 100 g motku jest aż 555 m. Jedyny minus to uboga paleta kolorów. Trochę włóczki jeszcze mi zostało, więc na pewno jeszcze coś z niej powstanie :)
Jan na razie można dostać ją w niewielu pasmanteriach, ja moją kupiłam w Wydzierganej, link po prawej stronie.

A Wy robiliście już coś z tej włóczki? jaka jest Wasza opinia o niej?


sobota, 22 października 2016

Spotkanie rękodzielniczek

Jakiś czas temu z Anią z Wyszydełkowanej (klik) odkryłyśmy, że wcale tak daleko od siebie nie mieszkamy i stwierdziłyśmy, że kiedyś trzeba się spotkać.



No cóż ;) zdążyłam skończyć szkołę, wakacje minęły i... w końcu się spotkałyśmy :)


Czas mijał bardzo szybko, a Ania to prawdziwa skarbnica wiedzy :) 
Bardzo dużym i baaaardzo miłym zaskoczeniem był prezent który od niej dostałam. Dwa motki brązowej Maxi metalic i już wiem co z niej zrobię, jeśli będziecie śledzić na bieżąco bloga to się dowiecie co z niej powstanie :) oraz jeden motek Drops Paris w przecudnym kolorze błękitu oraz folder z wzorami do haftu krzyżykowego. Wzory są tak śliczne, że najchętniej wyszyłabym wszystkie od razu :)


środa, 14 września 2016

Gdzie byłam kiedy mnie nie było

Witajcie :) wiem, że na trochę Was opuściłam, ale już wróciłam i nie zamierzam znikać znowu ;)
Więc gdzie byłam kiedy mnie nie było? 
Najpierw byłam na TE w Dzięgielowie, kto nie wie co to, ani gdzie to, to się może dowiedzieć tutaj (klik), potem pojechałam na obóz który miną równie szybko. Kiedy na dobre wróciłam do domu to pośród różnych ważnych rzeczy miałam do zrobienia kilka projektów "na wczoraj".
Tak więc wolne chwile spędzałam na szydełkowaniu w moim ulubionym miejscu, czyli hamaku :) i do tego miałam piękne widoki oraz wierną towarzyszkę :)
Kiedy jeszcze w trawie słychać świerszcze, jest to bardzo odprężające zajęcie :)







Rzeczy które powstały w tym czasie zobaczycie w następnych postach :)

Między czasie miałam też urodziny, no i takim tortem to trzeba się pochwalić ;)


Niestety ja nie mam takich zdolności to nie ja go robiłam ;)



czwartek, 16 czerwca 2016

Blokowanie część 2

Zapewne pamiętacie, jakiś czas temu pisałam na czym można naciągnąć pracę podczas blokowania. Tutaj możecie wrócić do tego wpisu (klik) Dzisiaj część druga, czyli czego można używać, żeby utrwalić kształt.

1. Ługa- czyli gotowy krochmal do kupienia chyba w każdym sklepie którm ma chociaż mały dział z chemią, nie jest jakaś bardzo mocna, ale na serwetki czy bieżniki jak najbardziej się nada

2. Ługa z wikolem- tak właśnie chodzi o ten wikol który jest klejem do drewna. Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałam, nie dowierzałam, że można w taki sposób wykorzystać klej do drewna, a jest to jeden z najbardziej niezawodnych sposobów. Na początku szukałam w internecie jakiś wyszukanych proporcji, ale najlepiej mieszać je "na oko" tak aby uzyskać gęstość ciasta naleśnikowego. Ta metoda nigdy mnie nie zawiodła, schnie dość szybko, a efekt końcowy jest bardzo trwały. Wszystkie świąteczne aniołki czy bombki usztywniam właśnie ługą z wikolem i są po prostu "nie do ruszenia" ;) Na pewno trzeba uważać przy pracach w intensywnych kolorach, bo po wyschnięciu mogą stać się trochę bladsze, a jeśli się nie odciśnie pracy dość mocno to w oczkach mogą pojawiać się zaschnięte resztki które ciężko doczyścić.

3. Wikol z wodą- bardzo podobnie jak w przypadku ługi z wikolem tylko efekt trochę słabszy i trzeba uważać z wodą, gdyż trzeba użyć jej mniej niż ługi.

4. Tradycyjny krochmal z mąki ziemniaczanej- uważam, że uzyskany efekt końcowy nie jest warty zachodu. Kiedy jest już ugotowany trzeba uważać, żeby się nie poparzyć, a zimny nie chwyta tak dobrze jak gorący, nadaje się tylko do małych rzeczy. Nie wyobrażam sobie moczenia w takim "budyniu" choćby dużego obrusu i potem jego odciskania. Jest dość słaby, nadaje się co najwyżej do niewielkich kolczyków.

5. Cukier- czyli rozpuszcza się w wodzie tyle cukru dopóki nie są widoczne kryształy. Efekt podobny jak przy łudze z wikolem, tylko przy za słabym odciśnięciu praca wygląda na znacznie bardziej toporną i znacznie dłużej schnie.

6. Lakier do włosów- raz próbowałam i jakoś nie zadziało jak powinno chociaż lakier był dosyć mocny. Oprócz tego wszystko dookoła jest oblepione lakierem i uważam, że to trochę droga na skróty.

7. Krochmal w sprayu- osobiści nigdy nie próbowałam, słyszałam na jego temat różne opinie. Sposób do wypróbowania "na kiedyś" ;)

8. Szkło wodne- spotkałam się również z nazwą "woda szklana", podobno działa bardzo mocno, mam ją zakupioną i czeka na wypróbowanie, ale ostatnio nie robiłam niczego co wymagało bardzo mocnego usztywnienia. Jak tylko ją przetestują, to na pewno opiszę wrażenia :)

A Wy jakich sposobów używacie? Macie jakieś swoje o których tu nie napisałam? Macie jakieś swoje ulubione?

poniedziałek, 30 maja 2016

Zapowiedzi i mała odskocznia

Tak wiem, że ostatnio trochę zaniedbuję bloga, wiem, że posty nie pojawiają się regularnie. Mam nadzieję, że szybciej niż później wszystko wróci do normy ;)
Tak jak w tytule zapowiedzi. Pracuję nad nieco większym projektem i w między czasie nad drugim znacznie mniejszym.
Pierwszy projekt to kocyk dziecięcy z włóczek zakupionych oczywiście w Wydzierganej.


Jeszcze sporo pracy do końca, ale co nieco już widać.
Drugi projekt to urocza serwetka, z kąd mam wzór napiszę kiedy serwetka będzie gotowa, a póki co tak wygląda w trakcie pracy


Mając wolną chwilę ostatnio wykorzystałam nią nieco inaczej niż na rękodzieło. Jak wspomniałam w tytule taka mała odskocznia. Z koleżanką rowerami pojechałyśmy nad jezioro Goczałkowickie. Nie trzymałyśmy się pierwotnie ustalonej trasy i dojechałyśmy z nieco innej strony niż było zaplanowane, no ale przecież i tak cel osiągnięty ;) 




czwartek, 12 maja 2016

Wpis numer 100

No i jest ten setny wpis. Trochę się tutaj pozmieniało od początku istnienia bloga, tym bardziej zachęcam do zobaczenia wszystkich postów od początku :)
Obiecałam Wam, że w tym poście będę odpowiadać na Wasze pytania które zadawaliście tu na blogu, jak również na fanpage na Facebok. Tak więc oto Wasze pytania :)

1. Jak długo robisz jedną podkładkę pod kubek?
To zależy od gęstości wzoru, wielkości, użytego materiału, wielkości szydełka, ale średnio troszkę ponad godzinę

2. Co Cię zainspirowało do rękodzieła?
"Coś" wspólnego z rękodziełem to chyba mam od zawsze, w drugiej klasie gimnazjum jedna osoba pokazała mi jak się robi słupek i pikotek w frywolitce igłowej i dalej sama się uczyłam, a że wtedy frywolitka była bardzo mało popularna, to kiedy szukałam schematów frywolitkowych to odnajdywałam szydełkowe i to był pierwszy impuls do nauki szydełkowania, potem ktoś pytał czy umiem robić tradycyjne koronki, w końcu końcem pierwszej klasy technikum zaczęłam uczyć się szydełkować. Druty i haft krzyżykowy były już wcześniej. trochę też pisałam o tym w wpisie Rękodzieło- jak to się zaczęło

3. Czy nie masz czasami ochoty wszystkim tym rzucić? Czy nie denerwuje Cie to czasami?
Na początku owszem, szczególnie na początku, kiedy jeszcze nie do końca rozumiałam co to na prawdę jest rękodzieło. Teraz po prostu idę na przód i staram się ciągle rozwijać, nie przychodzą mi do głowy już takie myśli żeby z tego zrezygnować, bo to część mnie ;)

4. Z kąd bierzesz pomysły?
Można powiedzieć, że przychodzą same :) Widziałam piękne krótkie spodenki, bardzo się mi podobały, to też sobie takie zrobiłam, lubię mieć coś przyczepione do kluczy to sobie zrobiłam brelok, podobał mi się kwadratowiec to sobie go zrobiłam, widzę, że na wielu grupach na facebook przewijają się te same pytania, to piszę na ten temat wpis, czasem gdzieś coś mnie zainspiruję. Można powiedzieć, że to jest po prostu z życia wzięte. Zazwyczaj też piszę, co mnie zainspirowało do stworzenia konkretnej rzeczy.

5. Jak długo szydełkujesz?
Nieco ponad 3 lata

6. Co Cie skusiło, żeby zacząć blogować?
Bloga założyłam kiedy zaczęłam robić frywolitkę, ale wrzuciłam tu kilka zdjęć po czym była dość długa przerwa. Później zmieniłam nazwę na obecną i zaczęłam szukać ciągle lepszych rozwiązań. W krótkim czasie zaczął być odwiedzany przez znacznie więcej osób, co mnie bardzo cieszy :)
Od samego początku chyba czułam, że warto uczyć się od innych blogerów :)

7. Czy potrafisz zrobić frywolitkową biżuterię?
Sama zrobiłam sobie kolczyki i naszyjnik na wesele siostry, więc chyba coś potrafię ;)

8. Czy czas poświęcony na Rękodzieło jest dla Ciebie zadowalający? 
Chyba nigdy nie będzie zadowalający ;) Szydełkować, dziergać czy szyć mogłabym całymi dniami ;) Obecnie rękodziełem niestety zajmuję się tylko, że tak powiem z doskoku, ale mam nadzieję, że się to zmieni. Teraz głównie robię rzeczy do Galerii Talentum o czym pisałam w poprzednim wpisie

9. Najdziwniejsza rzecz jaką zrobiłaś?
Jakiś bardzo dziwnych rzeczy raczej nie robiłam, ale oryginalny i nietypowy na pewno jest ślimak który zarazem jest mikołajem, a najtrudniejsze zdecydowanie były krótkie spodenki, które pozornie mogą wyglądać na proste.

10. Ile warte są Twoje przydasie do rękodzieła?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, chociażby dlatego że ceny bardzo się różnią między sklepami. Przykładowo szydełko Addi Swing 1,5 mm w zależności od sklepu kosztuje od 35 zł do 45 zł, a komplet szydełek to tu dopiero są ogromne rozbieżności. Przykładowo mój który zawiera proste szydełka bez rączek kosztował 30 zł, kiedy komplet Addi Swing może kosztować nawet kilkaset złotych.

11. Czy do rękodzieła trzeba mieć talent, czy to raczej kwestia odpowiedniej nauki i nabytych umiejętności?
Talent na pewno odgrywa jakąś rolę, ale przede wszystkim trzeba bardzo dużo ćwiczyć, szukać różnych rozwiązań, rozwijać się. Myślę, że najważniejsza jest pasja, cierpliwość i wytrwałość można wyćwiczyć :) Nie jest to łatwe i potrzeba wiele czasu, cierpliwości, wytrwałości, ćwiczeń, ale efekty są warte pracy :)

środa, 30 marca 2016

Moja pracownia

Biorę udział w konkursie organizowanym przez pasmanterię "Haftix" (klik) który polega na pokazaniu swojej pracowni, więc pokażę ją też Wam :)



Pierwsza półka to same włóczki i kordonki ułożone największe motki na samym dole, im mniejsze tym wyżej.


Środkowa półka, w walizce są koraliki oraz igły do frywolitki. Obecnie frywolitką zajmuję się sporadycznie, więc igły używam do nawlekania koralików. Z brzegu zapasowa poduszka na igły, woreczki strunowe, metki "rękodzieło". Czyli drobiazgi które mniej używam.


Na walizce jest poduszka na igły i szpilki, dalej wstążki i szydełka.
Z lewej jest kilka Tulipów które kupiłam sobie na początku kiedy uczyłam się szydełkować, na środku 3 plastikowe z Lidla, moje ulubione Addi Swing, niestety mam tylko jedno w rozmiarze 1,5 mm. Szczypce i kleszcze używałam kiedy więcej się zajmowałam biżuterią, no i nożyczki, te które są na zdjęciu są najostrzejsze i są moimi ulubionymi. Jeszcze nigdy nie trafiłam na ostrzejsze, a te są z... Biedronki :) pozostałe szydełka dostałam gdzieś między czasie, lub po porostu są i chyba nikt nie wie do końca z kąd one są :)


Obok w plastikowym pudełku trzymam szpilki dziewiarskie i igły iniekcyjne które używam do blokowania



Piórnik z szydełkami, bardzo je lubię gdyż metalowe są od 0,6 mm do 1,9 mm i każde kolejne jest większe o 0,1 mm. Teflonowe są od 2 mm do 6.5 mm i każde kolejne jest większe o 0,5 mm. Kupione w pasmanterii Wydziergana. 


Dalej jest reszta kordonków które dostałam z Ariadny, różne próbki i końcówki. Po prawej stronie są 2 zeszyty, jeden w którym rozrysowuję sobie schematy, a w drugim zapisuję różne notatki, pomysły na bloga itp. Dalej są książki "100 zabawek i dekoracji z papieru", "Kwiaty z papieru", "Świat z koralików", Szydełkowe inspiracje", "Księga origami"

Trzecia półka, tam trzymam rzeczy które w głównej mierze służą do wykańczania prac czyli ługa, wikol, klej na gorąco oraz różne zestawy nitek i innych akcesoriów


Osobno trzymam wszystkie wzory
Różne gazetki, pod spodem wzory drukowane


Wzory haftu krzyżykowego, w większości jeszcze "Hafty polskie"



A jak wyglądają Wasze pracownie? Też bierzecie udział w tym konkursie?

poniedziałek, 21 marca 2016

Pisanka z włóczką

Dziś trochę inny post. Post ukazujący przykrą rzeczywistość polskich jarmarków rękodzieła.
Kiedy przechodziłam dzisiaj przez cieszyński rynek, rzuciłam okiem co proponują wystawcy. Wszystkie stoiska wyglądały bardzo podobnie, rzeczy zrobione bardzo niestarannie, albo co gorsza prosto z Chin. Sprzedawcy nagabywali przechodniów, a część ludzi była faktycznie zainteresowana.
Jedno stoisko było zupełnie inne. Było na uboczu, a za ladą starszy pan. Miał znacznie mniej rzeczy wystawionych, ale w życiu nie widziałam na jednym stoisku tyle tak starannie zrobionych prac. Przedmioty były piękne, a i niedrogie, ale klientów i tak nie było. Ludzie woleli iść tam gdzie sprzedawcy robili zbędną reklamę w niektórych przypadkach beznadziejnym rzeczom, a starszy pan po prostu nie miał siły na to. 
Nie potrafiłam przejść obojętnie obok jego stoiska, kupiłam rzecz podpisaną "pisanka z włóczką". Nieważne, że tak na prawdę nie ma na niej włóczki, a jest sznurek, w końcu widziałam co kupowałam. Ważne jest to ile serca, czasu i pracy w nią włożył. Jego radość była warta znacznie więcej niż te kilka złotych które wydałam.



Zastanawiam się co kieruje ludźmi, że wybierają to co najbardziej zareklamowane, najtańsze, a nie patrzą na jakość. Prace starszego pana zdecydowanie przewyższały całą resztę, a mimo to jego stoisko było jakby niezauważone.
Niestety nie miałam zbyt wiele czasu, więc nie mogłam długo podziwiać jego talentu, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś go gdzieś spotkam.

środa, 9 marca 2016

Blokowanie część 1

Postanowiłam rozbić ten wpis na dwie części, "czym" i "na czym". Ten wpis będzie się odnosić do części "na czym", czyli jak blokować gotową pracę, czym ją upiąć, żeby przez nieuwagę jej nie zniszczyć. Sposobów jest kilka, poniżej przedstawię to które sama wypróbowałam.



1. Wykałaczki- nie ma ryzyka, że zardzewieją, są dość tanie, nie wyginają się co jest zdecydowanie na plus, ale niestety są dość grube, przez co na gotowej pracy mogą zostać ślady w miejscach gdzie wykałaczki były wbite, łamią się, fatalnie się je czyści i wbić je da się tylko do styropianu.

2. Igły iniekcyjne- również nie ma ryzyka, że zardzewieją, kupując większe ilość, w internecie można znaleźć je w bardzo korzystnych cenach. Mniejsze rozmiary wyginają się, większe trzymają kształt. Są bardzo ostre, więc wbić je da się chyba do wszystkiego, a umiejętnie zastosowanie nie zostawiają żadnych śladów w gotowej pracy, w miejscach gdzie były wbite. Nie ma problemu z ich czyszczeniem. Każdy rozmiar ma inny kolor, więc bez problemu można dobrać adekwatny rozmiar do materiału z którego jest wykonana praca. Na zdjęciu różowe 1,2 mm, żółte 1,1 mm i zielone 0,8 mm. 

3. Szpilki krawieckie- największą wadą jest wysokie ryzyko rdzewienia, szczególnie kiedy używa się ługi z wikolem. Również są dość ostre, jakoś szczególnie się nie wyginają i są w przystępnej cenie. Czasem się łamią, kiedy jest twardsze podłoże. Łatwo się czyszczą.

4. Szpilki dziewiarskie- są znacznie dłuższe, a kolorowe łepki mocno widoczne co się przydaję przy dużych pracach, niestety lekko się wyginają, więc nie przydadzą się do wszystkiego. Mi jeszcze żadna nie zardzewiała. Są też bardzo przydatne przy szyciu dzianin, łączeniu elementów. Również nie ma problemu z czyszczeniem.

Mi najwygodniej jest używać igieł iniekcyjnych, a czego Wy używacie? Macie jakieś swoje sprawdzone patenty?

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rękodzielnicze akcesoria z... Biedronki

Długo wydawało mi się, że wysoka cena i wysoka jakość rękodzielniczych akcesoriów zawsze idą w parze. Otóż idą, ale nie zawsze ;) 
Nigdy nie byłam przekonana to tego typu rzeczy z super marketów, ale pierwszy raz skusiłam się na "komplet z Biedronki" rok temu. Zbliżał się kiermasz na którym miałam prowadzić warsztaty, jak również miałam swoje stoisko i stwierdziłam, że przydałoby się mi jakieś pudełko z przegródkami, żeby na warsztatach jakoś zapanować nad wszystkimi igłami, szpilkami, nitkami itp. Więc kupiłam bardziej dla pudełka, niż zawartości, chociaż zawartość okazała się całkiem interesująca.
Za niespełna 13 zł były nitki w 15 kolorach, normalnie nawinięte, jak też na bębenkach do maszyny do szycia. Nie były to bardzo duże nawoje, ale za to nitki bardzo mocne. Ponadto 3 rodzaje guzików w różnych rozmiarach, małe zatrzaski, zapięcia do bransoletek, szpilki, poduszka na szpilki, naparstek, agrafki, metr krawiecki, nożyk do prucia i wyjątkowo ostre nożyczki.
jakiś czas później były zestawy nici 28 kolorów i do każdego koloru nawinięty bębenek do maszyny. Tym razem również się nie zawiodłam, nitki mocne, a co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło bębenki były metalowe.
Niestety zdjęć tych 2 zestawów Wam nie pokażę, bo są one już w "kawałkach". Nitki częściowo zużyte, a igły pozbawione oryginalnego opakowania w poduszeczce na igły którą kiedyś sama sobie uczyłam.
Niedawno znowu były podobne zestawy, tym razem się nie zastanawiałam i od razu kupiłam. Co prawda ten trzeci jest najskromniej wyposażony, ale patrząc na cenę i jakość, również było to bardzo opłacalne.


W zestawie są szpilki, agrafki, guziki czarne i białe, metr krawiecki, poduszka na szpilki, naparstek, kreda krawiecka z pędzelkiem, igły do szycia ręcznego w 5 rozmiarach w bardzo praktycznym opakowaniu, igły do jeansu i uniwersalne do szycia na maszynie również w 5 rozmiarach i nożyczki. Co prawda tym razem pudełko nie jest zbytnio zachęcające, ale liczy się wnętrze ;) a ono jest dosyć ciekawe :)