Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne-hobby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne-hobby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2017

Puzzle

Czy układanie puzzli to rękodzieło? Chociaż również wymaga czasu i cierpliwości, to myślę, że chyba nie. 
Kiedyś bardzo lubiłam układać puzzle, a potem wyszło, że miałam kilkuletnią przerwę, aż dostałam pudełko 1000 elementów. Kiedy już się z nimi uporałam pomiędzy różnymi projektami, efekt końcowy mi się podoba :)



niedziela, 16 października 2016

Ramka na zdjęcie

Dzisiaj mija równo rok od zmiany nazwy bloga, kiedy to frywolitkikasi zmeniły się na rekodzielo-kasi. Zaczęłam próbować nowych technik, które z frywolitką nie miały nic wspólnego, więc nazwa uległa zmianie. 
Nadal próbuję nowych technik i tym razem pokażę Wam ramkę na zdjęcie zdobioną metodą quillingu. To moje pierwsze kroki w tej technice.
Zrobiłam ją w lipcu na warsztatach organizowanych na obozie.
Kiedy za oknem jesienna szaruga, aż miło przywołać letnie wspomnienia :)



Zdjęcie w ramce jest zrobione podczas tego samego obozu, tylko rok wcześniej ;)

poniedziałek, 30 maja 2016

Zapowiedzi i mała odskocznia

Tak wiem, że ostatnio trochę zaniedbuję bloga, wiem, że posty nie pojawiają się regularnie. Mam nadzieję, że szybciej niż później wszystko wróci do normy ;)
Tak jak w tytule zapowiedzi. Pracuję nad nieco większym projektem i w między czasie nad drugim znacznie mniejszym.
Pierwszy projekt to kocyk dziecięcy z włóczek zakupionych oczywiście w Wydzierganej.


Jeszcze sporo pracy do końca, ale co nieco już widać.
Drugi projekt to urocza serwetka, z kąd mam wzór napiszę kiedy serwetka będzie gotowa, a póki co tak wygląda w trakcie pracy


Mając wolną chwilę ostatnio wykorzystałam nią nieco inaczej niż na rękodzieło. Jak wspomniałam w tytule taka mała odskocznia. Z koleżanką rowerami pojechałyśmy nad jezioro Goczałkowickie. Nie trzymałyśmy się pierwotnie ustalonej trasy i dojechałyśmy z nieco innej strony niż było zaplanowane, no ale przecież i tak cel osiągnięty ;) 




niedziela, 4 października 2015

Mała odmiana

Tym razem na trochę inny temat niż szydełko czy rękodzieło ;) Tym razem kilka słów o górach, czyli mojej pasji równie silnej jak rękodzieło. Otóż zdobyłam szczyt Baraniej Góry o wschodzie słońca. Góra niby nie zbyt wysoka bo 1220m.n.p.m ale jednak trzeba się tam wdrapać, oczywiście po ciemku szlakiem prowadzącym przez las. Dla śpiocha wstanie o 3:00 na ranem stanowi nie lada wyzwanie ale jakoś dałam rady ;) po czym o 3:40 wraz z znajomymi ruszyliśmy w stronę Wisły Czarnego, a dalej już pieszo niebieskim szlakiem wzdłuż potoka Biała Wisełka uzbrojeni w latarki. W połowie szlaku jest taka "budowla" przypominająca trochę większą budke, zatrzymaliśmy się tam na jakieś pół godziny na "trochę" wcześniejsze śniadanie było parę minut po 5 rano. Po śniadaniu na szlaku ruszyliśmy dalej. Kiedy dotarliśmy na szczyt zaczynało być wiać delikatną, ledwie widoczną poświatę wschodzącego słońca, ale o tej porze najbardziej mnie urzekł widok oświetlonych miast. Mnóstwo maleńkich świecących punktów widzianych z "lotu ptaka" to trochę za dużo powiedziane ale jednak z góry. Dalej zdobyliśmy wieżę widokową z której był jeszcze lepszy widok na rozpoczynający się wschód słońca. Pomimo niemal huraganowego, lodowato zimnego wiatru potęgującego odczucie zimna, a i tak już było dość zimno. Gdy wychodziłam z domu zdziwiłam się że w październiku po tych chłodach może być tak ciepła noc, było 13 stopni, a na szczycie zaledwie 2 i ten wiatr... ale mimo wszystko dotrwaliśmy do końca :) Czwarty raz szłam na wschód słońca w góry i jak do tej pory nie miałam szczęścia do pogody, prędzej lub później przychodziła mgła i żadnych widoków, a tym razem się udało :) widoczność idealna, a obraz wstającego słońca, wychodzącego zza Babiej Góry urzekł wszystkich. W życiu nie widziałam piękniejszego widoku. Niespełna 2 miesiące temu, gdy zdobyłam Babią Górę myślałam, że z niej to są piękne widoki, i owszem są, ale wschód słońca wyłaniającego się zza niej z perspektywy Baraniej Góry nie ma sobie równych :) wiem, że wstać tak wcześnie nie jest łatwo, że zorganizować ekipę też nie jest proste, wiem że można mieć milion wymówek i powodów aby nie iść ale jeśli ma ktoś możliwość to zachęcam, żeby chociaż raz w życiu to przeżyć. Świt w górach to magiczne chwile których zdjęcia nie oddają ani i jednej dziesiątej ;)